Sweeney Todd i durni "Łowcy Głów"

27 lutego 2008

Kocham Burtona, uwielbiam, ale... Generalnie po obejrzeniu tego filmu dochodzę do wniosku, że podział na aktorów i piosenkarzy jest jak najbardziej słuszny. Oglądanie ludzi nie potrafiących śpiewać po iluś tam minutach przyprawiło mnie o zgrzytanie zębów i jedną tylko myśl w głowie. "Niech oni przestaną śpiewać a zaczną rozmawiać".
Film jest z jednej strony fantastyczny. Ma przepiękna scenografię, Londyn jest mroczny i zepsuty, ciemne barwy wymieszane z gorącą czerwienią krwi prezentują się lepiej niż świetnie. Depp jak zwykle boski w swojej kreacji, Helena podobnie. Ta para przyćmiewa wszystkich aktorów w tym filmie. Historia też jest dobra i fajnie opowiedziana.
Z drugiej zaś to wszystko było by warte polecenia gdyby nie te potwornie wycia (choć Depp jest cudowny nawet jak nie umie śpiewać).
Przy kolejnym "I stiiiilllll juuuuuuu Jołaaaanaaaaa" autentycznie miałam ochotę wstać i wyjść.
Film wart obejrzenia w kinie ze względu na niezwykłą plastyczność obrazu z dużym jednak dystansem do wyjców.

Tyle o filmie. Teraz o ludziach którzy rekrutują do pracy.
Jakim trzeba być idiotą, żeby propozycję pracy przesyłać mi na oficjalnego pracowego maila? Kogo w tych biurach pośrednictwa zatrudniają? Naprawdę nie wiem.
Choć to i tak nie przebija kolesia, który zadzwonił na telefon stacjonarny do biura, przedstawił się, że jest z firmy rekrutującej i poprosił kolegę do telefonu. Bo miał dla niego rzecz jasna "niezwykle interesującą" ofertę.
Zresztą nagminne jest wysyłanie przez nich ofert pracy z którymi mój profil zawodowy nie ma naprawdę nic wspólnego.
I potem się dziwią, że nie mogą z rekrutować specjalistów.
Myślenie naprawdę nie boli. A czasem wręcz pomaga.

Napisany w Filmy, Ogólne, Praca (Dodaj komentarz).

O Autorze

Lorem ipsum sit dolor amet...